Na świecie nigdy nie brakowało niepokoju, ale nagle świat stał się jeszcze bardziej niepokojący. Do zwyczajnych kłopotów dnia codziennego swoje dołożyły zmiany klimatyczne, pandemia, inflacja, a na koniec wojna. Wszyscy zastanawiamy się, czy nie jest to dopiero początek prawdziwych problemów, ale próbujemy żyć tak, by nie paraliżował nas lęk przed przyszłością. Niestety, coraz częściej wyobrażamy ją sobie w czarnych barwach. To nie pierwszy taki przypadek w historii. Przez ostatnich kilkadziesiąt lat żyliśmy w poczuciu względnego bezpieczeństwa, naiwnie ignorując fakt, że nie jest to dobro dane raz na zawsze.

Na Ziemi Lubuskiej co krok spotykamy ślady i znaki, które nam o tym przypominają. Jeśli wpatrzymy się uważniej, to zobaczymy wiele miejsc, które wciąż nie wygrzebały się z II wojny światowej. Znajdziemy też wiele świadectw wcześniejszych kataklizmów. Po każdym z nich lokalne społeczności się podnosiły, ale wiele obiektów, a nawet całe miejscowości, nie tylko nie wróciły do swojej świetności, co po prostu zakończyły swoje istnienie.

Ponad dziesięcioletnia historia cyklu „Przedsionek Raju” to spotkania z miejscami, które wyszły z pojedynku z losem obronną ręką, ale z reguły mocno okaleczone i wciąż zdezorientowane, stojąc w rozkroku pomiędzy naszą przyszłością i nie do końca naszą przeszłością.
Nie będę szczególnie oryginalny, gdy napiszę, że tę historyczną sprzeczność można neutralizować tylko w jeden sposób, a mianowicie odwołując się do tradycji odpornych na ekstremistyczne paranoje. Na szczęście kultura dostarcza nam ich co nie miara, a tradycja muzyczna jest pod tym względem źródłem niemal niewyczerpywalnym.

Nasz mały cykl postrzegamy więc jako pomost przerzucony pomiędzy przeszłością i przyszłością oraz narzędzie oswajania trudnej historii Ziemi Lubuskiej, ale także jako źródło wiary w wartości, wokół których można gromadzić się wbrew różnicom poglądów i czerpać z nich siłę potrzebną w niespokojnych czasach.

Cezary Zych